Przejdź do treści
Karate Klub Wejherowo

Słowniczek karate. Co znaczą słowa, które usłyszysz na sali

Na pierwszym treningu pada kilkanaście japońskich słów i nikt ich nie tłumaczy — bo dla ćwiczących są tak oczywiste, że przestały być obce. Ta strona jest dla osoby, która stoi z boku sali…

Na pierwszym treningu pada kilkanaście japońskich słów i nikt ich nie tłumaczy — bo dla ćwiczących są tak oczywiste, że przestały być obce. Ta strona jest dla osoby, która stoi z boku sali albo właśnie wróciła do domu z dzieckiem i chce zrozumieć, o czym ono mówi.

Kolejność nie jest alfabetyczna, tylko taka, w jakiej te słowa pojawiają się w życiu początkującego.

Trzy filary treningu

Kihon — podstawy. Pojedyncze techniki ćwiczone w miejscu i w ruchu, powtarzane setki razy. To jest ta część treningu, która obserwatorowi wydaje się monotonna, a w której powstaje różnica między ćwiczącym po roku a ćwiczącym po pięciu latach.

Kata — ustalony układ technik wykonywany w pojedynkę, przeciw wyobrażonym przeciwnikom. W karate tradycyjnym osobna, równorzędna konkurencja na zawodach, a nie wprawka przed walką.

Kumite — walka. Od całkowicie umówionej, w której obie strony wiedzą, kto co zrobi, po swobodną. Przejście między tymi etapami zajmuje miesiące.

Miejsce i ludzie

Dojo — sala treningowa. Dosłownie „miejsce drogi"; słowo starsze niż karate i wspólne dla wielu japońskich sztuk.

Sensei — nauczyciel. Zwrot używany wobec prowadzącego zajęcia.

Sempai — starszy stażem ćwiczący, często pomagający młodszym na sali.

Karateka — osoba trenująca karate. Zarówno dziecko po miesiącu, jak i mistrz.

Strój i stopnie

Karategi (potocznie „kimono", choć to nie to samo) — strój treningowy: bluza, spodnie i pas.

Obi — pas. Jego kolor oznacza stopień, a sposób wiązania jest jednym z pierwszych rzeczy, których uczy się nowy ćwiczący.

Kyu — stopień uczniowski. Liczony w dół: im niższy numer, tym wyżej jesteś. Dziecko zaczyna od najwyższego kyu i schodzi w kierunku pierwszego.

Dan — stopień mistrzowski, liczony w górę. Pierwszy dan to czarny pas — początek etapu, w którym zaczyna się praca nad zrozumieniem tego, co już umie się wykonać.

→ Stopnie i pasy: cała droga

Komendy, które usłyszysz najczęściej

Rei — ukłon. Otwiera i zamyka zajęcia, poprzedza też ćwiczenie z partnerem.

Hajime — zaczynajcie.

Yame — przerwać, koniec ćwiczenia.

Mokuso — chwila skupienia, zwykle na początku i na końcu zajęć, w klęku, z zamkniętymi oczami.

Kiai — okrzyk towarzyszący technice. Nie jest ozdobą: wiąże wydech z momentem wyprowadzenia techniki i jest jednym z elementów ocenianych na zawodach.

Pozycje i kierunki

Zenkutsu-dachi — pozycja przednia, długa i niska, z ciężarem ciała na przedniej nodze. Podstawowa w większości technik atakujących.

Kiba-dachi — pozycja jeźdźca: nogi szeroko, ciężar równo rozłożony.

Kokutsu-dachi — pozycja tylna, z ciężarem na nodze zakrocznej, typowa dla technik obronnych.

Gedan, chudan, jodan — trzy poziomy: dolny (poniżej pasa), średni (tułów), górny (głowa). Usłyszysz je przy nazwie prawie każdej techniki, bo określają, dokąd jest kierowana.

Techniki

Tsuki — uderzenie pięścią. Najczęściej w połączeniu z poziomem: chudan tsuki to uderzenie na wysokość tułowia.

Uke — blok. Wbrew nazwie rzadko jest to bierne zasłonięcie się; częściej odbicie z przemieszczeniem.

Geri — kopnięcie.

Uchi — uderzenie inne niż proste pchnięcie pięścią, na przykład grzbietem dłoni.

Nazwy technik składa się z tych elementów jak z klocków: część ciała, kierunek, poziom. Po kilku tygodniach dziecko rozumie nową komendę, zanim ją usłyszy w całości — i to jest moment, w którym japońskie nazwy przestają być barierą, a stają się skrótem.

Słowa z zawodów

Ippon — punkt rozstrzygający, przyznany za technikę spełniającą komplet warunków.

Waza-ari — ocena niższa, przyznawana za technikę, w której zabrakło jednego z elementów.

Shobu — walka, ogłoszenie jej rozpoczęcia.

Jogai — wyjście poza pole walki.

Hansoku — przewinienie. W karate tradycyjnym najczęściej dotyczy nadmiernego kontaktu albo braku kontroli — czyli tego, co w innych sportach walki bywa celem.

Dwa słowa, które warto rozumieć szerzej

Budo — droga sztuk walki. Słowo obejmujące wymiar wychowawczy: to, że trening ma kształtować nie tylko sprawność. W opisach klubów pojawia się często i bywa traktowane jak ozdobnik, a oznacza konkretną rzecz — że sposób zachowania na sali jest częścią nauki, a nie jej oprawą.

Karate — dosłownie „pusta ręka". Pierwotnie zapisywane znakiem czytanym tak samo, ale znaczącym „chińska ręka" — ślad po tym, skąd sztuka przyszła na Okinawę. Zmiana zapisu w latach dwudziestych XX wieku była decyzją świadomą i mówi coś o samej dyscyplinie: sztuka nie sprowadza się do narzędzia, którym się posługujesz.

Liczenie po japońsku

Na rozgrzewce i przy powtórzeniach liczy się zwykle po japońsku, więc to pierwsze słowa, które dziecko przynosi do domu.

ichi (1), ni (2), san (3), shi (4), go (5), roku (6), shichi (7), hachi (8), kyu (9), ju (10).

Uwaga na dwa zbiegi okoliczności, które mylą rodziców: kyu to i „dziewięć", i nazwa stopnia uczniowskiego — to dwa różne słowa brzmiące podobnie. Shi bywa zastępowane słowem yon, bo brzmi jak słowo oznaczające śmierć.

Nazwy kata, które usłyszysz najwcześniej

Heian — grupa pięciu układów, od których zwykle zaczyna się nauka kata. Numeruje się je kolejno: Heian Shodan, Nidan, Sandan, Yondan, Godan. Pierwsze z nich są materiałem pierwszych egzaminów.

Tekki — układy ćwiczone w pozycji jeźdźca, poruszające się w linii bocznej.

Bassai, Kanku — kata zaawansowane, wymagające już nie tylko pamięci, ale zrozumienia, po co jest każdy ruch.

Dziecko wracające do domu ze zdaniem „uczymy się heian nidan" mówi więc: „jesteśmy przy drugim z pięciu podstawowych układów".

Skąd te słowa się biorą i po co zostają

Naturalne pytanie brzmi: po co japońskie nazwy, skoro można powiedzieć po polsku.

Powód jest praktyczny i sprawdza się w każdej sali na świecie. Terminologia jest wspólna niezależnie od kraju — dziecko z Wejherowa na obozie z grupą z innego kraju rozumie komendy tak samo. Nazwa techniki jest tym samym słowem w Polsce, w Japonii i w Stanach Zjednoczonych.

Drugi powód jest precyzyjny: japońskie nazwy są złożone z części określających część ciała, kierunek i poziom. Polski odpowiednik zwykle wymagałby całego zdania tam, gdzie wystarczy jedno słowo.

Słowa, które w polszczyźnie znaczą co innego

Trzy przypadki, w których potoczne użycie rozjeżdża się z tym, co słowo znaczy na sali.

„Kimono". Po polsku mówi się tak na strój treningowy i wszyscy się rozumieją, ale kimono to japoński strój tradycyjny — coś innego niż karategi. Nikt nie poprawia rodzica, który mówi „kimono"; warto jednak wiedzieć, że w sklepie i na metce znajdzie się drugie słowo.

„Pas" kontra „stopień". Pas jest przedmiotem, stopień jest uprawnieniem. Dziecko „zdaje na stopień", a pas dostaje jako jego oznaczenie. Rozróżnienie robi się istotne przy zmianie klubu: uznaje się stopień, nie kolor materiału.

„Trening" kontra „zajęcia". W klubach obu słów używa się wymiennie, ale w rozmowie o zawodach „trening" bywa zawężany do przygotowania startowego. Jeśli usłyszysz pytanie „czy dziecko chodzi na treningi, czy na zajęcia", chodzi zwykle o to, czy startuje.

Czego nie trzeba się uczyć

Niczego z tej listy przed pierwszym treningiem. Słowa wchodzą same, w tempie, w którym pojawiają się na sali, i nikt nie oczekuje ich znajomości od nowej osoby.

Ta strona jest po to, żeby rodzic rozumiał, o czym mówi dziecko — a nie po to, żeby dziecko się jej uczyło.