Czy karate tradycyjne to shotokan?
Nie, choć bardzo często idą w parze. Shotokan to styl — mówi, jak wyglądają pozycje i techniki. Karate tradycyjne to nurt — mówi, po co się ćwiczy i za co przyznaje się punkty. Klub może…
Nie, choć bardzo często idą w parze. Shotokan to styl — mówi, jak wyglądają pozycje i techniki. Karate tradycyjne to nurt — mówi, po co się ćwiczy i za co przyznaje się punkty. Klub może uczyć shotokanu i pracować w nurcie tradycyjnym, i to jest najczęstsze połączenie. Ale można też trenować shotokan poza tym nurtem, w formule sportowej.
Najkrótsza możliwa odpowiedź
Jeśli pytanie brzmi „jak to wygląda" — odpowiedzią jest styl, na przykład shotokan.
Jeśli pytanie brzmi „na czym polega walka i za co są punkty" — odpowiedzią jest nurt, na przykład karate tradycyjne.
To dwa różne pytania i dwie różne odpowiedzi. Nie wykluczają się; opisują co innego, tak jak marka samochodu i rodzaj silnika.
Skąd wzięło się to pomieszanie
Z historii, i to całkiem prostej.
Karate tradycyjne jako osobny nurt uporządkował Hidetaka Nishiyama — uczeń Gichina Funakoshiego, czyli człowieka, od którego pochodzi shotokan. Ludzie, którzy poszli za Nishiyamą, ćwiczyli shotokan, bo takie było ich karate.
Efekt: przez dziesięciolecia obie nazwy opisywały w praktyce te same sale i tych samych ludzi. Zaczęły funkcjonować wymiennie, mimo że nigdy nie znaczyły tego samego. Dziś, gdy w tym samym mieście działają kluby o różnych podejściach, rozróżnienie znowu zaczyna mieć praktyczne znaczenie.
Co jest wspólne
Technika. Kluby karate tradycyjnego najczęściej uczą shotokanu: te same pozycje, ten sam kihon, te same kata z grupy Heian na początku drogi. Dziecko przenoszące się między takimi klubami rozpozna większość materiału.
System stopni. Kyu liczone w dół, potem stopnie mistrzowskie dan. Egzaminy, konkretny zakres technik na każdy stopień.
Etykieta. Ukłon przy wejściu na salę, ustawienie według stopni, ćwiczenie boso.
Co jest różne
Zasady zawodów. W rywalizacji tradycyjnej sędziowie szukają jednej techniki wykonanej tak, że rozstrzygnęłaby starcie — z właściwym dystansem, postawą i kontrolą. W formułach sportowych trafienia sumują się i mają różną wartość.
Rozkład akcentów na treningu. Klub przygotowuje do systemu, w którym startuje. Gdzie indziej kładzie się nacisk, inaczej dzieli się czas między kihon, kata i sparing.
Sposób oceniania kata. Materiał ten sam, ale w nurcie tradycyjnym sędziowie patrzą przede wszystkim na to, czy widać przeznaczenie każdego ruchu; w formułach sportowych większą wagę mają dynamika i wrażenie ogólne.
Czy trzeba to wiedzieć, żeby zapisać dziecko
Nie. To rozróżnienie przydaje się później: gdy dziecko zacznie startować w zawodach albo gdy zaczniecie porównywać kluby między miastami.
Na starcie ważniejsze są trzy inne rzeczy: czy dziecko chce wracać na salę, kto prowadzi zajęcia i czy w grupie są rówieśnicy. Nurt i styl staną się istotne w drugim albo trzecim roku i wtedy będziesz je oceniać znacznie lepiej niż dzisiaj — bo będziesz mieć z czym porównywać.
Jak sprawdzić, co robi konkretny klub
Trzy pytania zadane wprost dają więcej niż godzina czytania opisów:
- W jakich zawodach startujecie? To mówi o nurcie najwięcej.
- Ile jest kontaktu na treningach dzieci? Konkretna odpowiedź świadczy o tym, że klub ma to przemyślane.
- Czy startuje się u was w kata? Jeśli tak i traktuje się je poważnie, dziecko nielubiące walki ma gdzie się rozwijać.
Można też przyjść i popatrzeć. W klubie pracującym w nurcie tradycyjnym zobaczysz, że techniki się zatrzymuje, a prowadzący poprawia kontrolę tak samo często jak siłę.
Trzy nieporozumienia, które wracają
„Skoro tradycyjne, to pewnie staroświeckie." Słowo odnosi się do zasad oceniania i rozumienia sensu treningu, nie do metod nauczania.
„Shotokan to najtwardsza odmiana karate." Shotokan nie określa poziomu kontaktu. Ten sam styl bywa ćwiczony w formule ograniczonego kontaktu i w formułach ostrzejszych.
„Nazwa nie ma znaczenia, karate to karate." Ma — ale mniejsze, niż sugeruje długość tego tekstu. Ma znaczenie dla tego, jak wyglądają zawody i czego dziecko nauczy się w trzecim roku. Nie ma znaczenia dla tego, czy w ogóle warto przyjść.
Ta sama sytuacja, dwa różne wyniki
Najłatwiej to zobaczyć na jednym przykładzie. Wyobraźmy sobie identyczne starcie ocenione w dwóch systemach.
Zawodniczka trafia trzy razy: dwa lekkie dotknięcia ręką z bliskiej odległości i raz technikę wyprowadzoną z właściwego dystansu, z pełną postawą, zatrzymaną tuż przed celem.
W formule sportowej liczą się wszystkie trzy. Zawodniczka zbiera punkty za każde trafienie, a ich suma decyduje o wyniku. Dwa lekkie dotknięcia mogą przeważyć szalę, jeśli przeciwniczka nie odpowie.
W formule tradycyjnej dwa pierwsze trafienia najprawdopodobniej nie zostaną uznane — zabrakło im dystansu i postawy. Trzecie może zakończyć walkę samo w sobie, jeśli sędziowie uznają, że spełniło komplet warunków.
To nie jest różnica w surowości sędziów. To różnica w tym, czego się szuka — i właśnie dlatego trening pod jeden i pod drugi system wygląda inaczej, choć technika jest ta sama.
Trzy słowa, które warto znać przy tej rozmowie
- kihon — podstawy: pojedyncze techniki ćwiczone w miejscu i w ruchu;
- kata — ustalony układ technik wykonywany w pojedynkę;
- kumite — walka, od całkowicie umówionej po swobodną.
Wszystkie trzy występują i w shotokanie, i w karate tradycyjnym. Różni je nie to, czy są, tylko ile czasu im się poświęca i jak się je ocenia na zawodach.